28.03.2006 r.
Tusk: Nie ma powodów do wyborów w maju
Według Donalda Tuska, liderzy Platformy nie usłyszeli w rozmowie z prezydentem Lechem Kaczyńskim istotnych informacji i powodów, dla których "majowy termin wcześniejszych wyborów miałby w Polsce coś zasadniczo zmienić". "Majowe wybory nie mają najmniejszego sensu. Przekonanie to PO konsekwentnie przedstawia opinii publicznej" - powiedział Tusk na konferencji prasowej po spotkaniu. Ocenił też, że "prezydent, podobnie jak liderzy PiS", nie przekonali, ani Platformy, ani opinii społecznej do konieczności natychmiastowych wyborów. "Nie ma żadnego powodu, żeby kilka miesięcy po wyborach ponawiać wybory" - stwierdził Tusk. Podkreślił, że politycy PO dopytywali prezydenta o - jak to określił - "prawdziwe powody" dla których Lech Kaczyński wspólnie z PiS "nastaje" na majowy termin przedterminowych wyborów. "Przedstawiono nam argumenty mało przekonujące" - stwierdził Tusk. Według niego, głównym argumentem był "brak przychylności mediów dla rządu Kazimierza Marcinkiewicza". "Nie sądzę, aby po majowych wyborach miało się tu cokolwiek zmienić" - ocenił. Innym argumentem za wcześniejszymi wyborami wysuniętym przez prezydenta było - powiedział Tusk - to, że "LPR bardzo nieprzychylnie odnosi się do partnerów z paktu stabilizacyjnego". "(Prezydent) wyrażał także przekonanie, że majowe wybory mogą przyczynić się do stworzenia większości w parlamencie - ale nie przedstawił żadnych szczegółów i konkretów" - powiedział przewodniczący PO. Platforma - podkreślił Tusk - przekonywała prezydenta, że majowy termin wyborów nie daje "pewności, gwarancji, ani nawet nadziei" na zasadniczą zmianę sytuacji w parlamencie. Politycy PO przekonywali prezydenta o potrzebie wprowadzenia nowej ordynacji wyborczej, bo to - jak powiedział Tusk - "dawałoby szansę na zmianę sposobu wyłaniania władzy po wyborach". Platforma chce iść w kierunku jednomandatowych okręgów wyborczych z głosowaniem większościowym. Jednak - według Tuska - prezydent "nie wykazywał entuzjazmu" dla idei zmiany ordynacji wyborczej. Szef PO powiedział też, prezydent "dał do zrozumienia, ale nie powiedział tego wprost", iż w sytuacji, gdy nie dojdzie do przedterminowych wyborów w maju, "będzie szukał innych rozwiązań", ale nie sprecyzował o jakie rozwiązania chodzi". "Najbardziej prawdopodobne jest - tak sądzimy z przebiegu tej rozmowy - powstanie ścisłej koalicji między PiS a Samoobroną. Choć pan prezydent - także w tej kwestii - nie wyrażał jakiegoś szczególnego entuzjazmu - co zrozumiałe" - dodał Tusk. Według niego, politycy Platformy nie uzyskali także odpowiedzi, "a co po majowych wyborach jeśli nic zasadniczo nie zmieni się w parlamencie". "Wiemy dokładnie wszyscy, że w sześć miesięcy po poprzednich wyborach nie zdąży się żadna zasadnicza rewolucja. Na pytanie, co miałoby się zasadniczo zmienić po majowych wyborach nie uzyskaliśmy żadnej satysfakcjonującej odpowiedzi" - powiedział Tusk. Szkoda zatem - dodał - wysiłku obywateli, pieniędzy i emocji związanych z kampanią, która - według szefa PO - doprowadziłaby zapewne do kolejnej politycznej wojny.

