29.03.2006 r.
Gazeta Krakowska: Jan Rokita - Wyborów nie będzie
Platforma Obywatelska nie dała się przekonać prezydentowi Kaczyńskiemu, że majowy termin przedterminowych wyborów parlamentarnych jest najlepszy. Dlaczego?
Brałem udział w spotkaniu z prezydentem Kaczyńskim i mogę panu powiedzieć, że nie mogło ono doprowadzić do żadnego porozumienia. Z prostej przyczyny – widomo, że żadnych przedterminowych wyborów nie będzie. Trudno więc mówić o konkretnych terminach. To nic innego jak propaganda. Mam wrażenie, że temat interesuje tylko niektórych polityków i dziennikarzy. Zwykłych obywateli przedterminowe wybory w ogóle nie obchodzą.
Jak to wiadomo, że przedterminowych wyborów nie będzie? Kto wie? PiS, Platforma?
Przedterminowe wybory to polityczna fikcja. PiS nie radzi sobie z rządzeniem i szuka tematów zastępczych, które odwracają uwagę opinii publicznej od rzeczywistych zjawisk. PiS-owi ciągle coś przeszkadza: prawnicy, dziennikarze, Balcerowicz. A teraz przeszkadza Platforma, która nie chce wyborów. To wszystko pozory. PiS-owi nie chodzi o żadne realne działania, tylko o podsycanie napięcia.
Czyli Pana zdaniem PiS nie dąży do rozwiązania Sejmu?
PiS jest w stanie doprowadzić do przedterminowych wyborów. Rząd może poprosić o wotum zaufania, a jeśli go nie otrzyma, to konstytucja wyznacza kolejne kroki, które doprowadzą do ogłoszenia przedterminowych wyborów. PiS musi jednak tego chcieć, a jak widać – nie chce.
Prezydent też wie, że przedterminowych wyborów nie będzie?
Oczywiście. To było jasne od pierwszego zdania, które wypowiedział podczas spotkania z nami.
To po co spotykał się z liderami PO?
Pan prezydent raczej był zainteresowany tym, żeby powiedzieć nam, że to jego brat ma rację, a my jej nie mamy. W gruncie rzeczy do tego można sprowadzić rozmowę z prezydentem Kaczyńskim.
A jeżeli PiS byłby skłonny zgodzić się na jesienny termin wyborów, to PO nie poprze wniosku o samorozwiązanie Sejmu?
Nie widzę powodów dla których Platforma ma uczestniczyć w rozwiązaniu tego Sejmu. Spodziewamy się, że jeśli doszłoby do przedterminowych wyborów, to ich wynikiem byłaby koalicja PiS-u z Samoobroną, która rządziłaby przez cztery lata.
Przedterminowe wybory wiosną lub jesienią niczego nie przyniosą. Będę zwolennikiem wyborów wtedy, gdy pojawi się szansa, że przyniosą zmianę rzeczywistości politycznej.
Czyli kiedy? Gdy PiS zacznie tracić poparcie?
- Najlepiej w 2009 roku, w terminie przewidzianym konstytucją. Jeżeli z jakichś powodów PiS rozpadnie się lub premier poda się do dymisji, to wtedy będziemy myśleć o przyspieszonych wyborach. Na razie żadna z tych okoliczności nie zaszła.
Rozmawiał Wojciech Harpuna/Gazeta Krakowska z dnia 29.03.2006

