29.05.2008 r.
Poseł Krzysztof Lisek dla największej łotewskiej gazety - „Latvijas avize”
"Latvijas avize" (29.05.08) zamieściła wywiad Girtsa Kondratsa z przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP Krzysztofem Liskiem pt. "Jednego głosu jest za mało". Na pytanie, jak wielką wagę ustawodawcy polscy i rząd przywiązują do współpracy w ramach regionu bałtyckiego, K. Lisek odpowiedział: "W rzeczywistości Bałtyk jest dziś morzem wewnętrznym UE zaś UE dąży do tego, aby efektywnie rozwijała się współpraca w granicach regionu. Poza tym, kierując się europejską polityką sąsiedzką UE, mamy na uwadze również ewentualne poszerzenie tego obszaru w przyszłości, angażując do współpracy Ukrainę, Mołdowę i być może kiedyś Białoruś. Po trzecie, morze nie tylko dzieli geograficznie narody, lecz również je łączy. Można tu wymienić turystykę, transport, kooperację w zakresie energetyki, ochronę środowiska itd. Bardzo ważne są dla Polski projekty aktywizujące rozwój współpracy regionalnej, np. droga z Tallina do Warszawy "Via Baltica", ułatwiająca przepływ ludzi i towarów. Na uwagę zasluguje również projekt kolei szybkobieżnej łączącej Estonię i Polskę przez Łotwę i Litwę. Bardzo istotne są projekty energetyczne, ponieważ historycznie jesteśmy uzależnieni od rosyjskich źródeł energii. Nie mam nic przeciwko handlowi z Rosją, czasem jednak branża energetyczna jest wykorzystywana jako "broń polityczna". Mając to na uwadze państwa naszego regionu, powinny one dołożyć starań, aby UE mogła uzgodnić wspólną politykę energetyczną. Jest to naszym wspólnym zadaniem, które bardzo dobrze rozumieją państwa skandynawskie i Finlandia. Poza tym Polska, państwa bałtyckie i Finlandia mają podobne doświadczenie historyczne, które pomaga w UE lepiej zrozumieć to, co nie zawsze jest zrozumiałe dla obywateli Francji lub Hiszpanii, mianowicie jak myśli i postępuje Rosja".Na pytanie, co gość zamierzał przekazać politykom łotewskim w czasie wizyty, K. Lisek odpowiedział:"Głównym posłaniem jest konieczność dalszego rozwoju naszej współpracy. Podejmowanie decyzji w UE jest uwarunkowane skutecznością lobbingu, w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Taki lobbing jest dla nas konieczny, aby przekonać naszych partnerów w UE o słuszności naszych zamiarów. Polska ma dobrą współpracę z państwami Grupy Wyszehradzkiej - Czechami, Słowacją i Węgrami. Chcemy efektywnie współpracować z Litwą, Łotwą i Estonią, ponieważ w podobny sposób zapatrujemy się na procesy w UE".- Czy Polska, która jest przecież znacznie większa od państw bałtyckich, może łatwo bronić swoich interesów w Unii?"UE jest zbyt duża, aby został usłyszany każdy głos. Nawet państwu średniej wielkości, jakim jest Polska, nie zawsze się to udaje. Trzeba też zaznaczyć, że ostatnie dwa lata w naszej polityce nie należą do pomyślniejszych. Mam tu na myśli okres rządów Jarosława Kaczyńskiego. Teraz Polska znowu stała się aktywnym państwem członkowskim UE, zaś premier Donald Tusk spotyka się z wieloma politykami europejskimi. W związku z tym nie czekamy tylko na propozycje niemieckie czy francuskie lecz przedkładamy Europie również nasze stanowisko. Najlepszym przykładem jest nasz udział w posunięciach politycznych wschodnich sąsiadów UE, które należą do kręgu zainteresowań również państw bałtyckich. Głównym posłaniem, które przekazujemy wszystkim, jest to, że państwa, których dotyczy nowa polityka sąsiedzka, mogą być w przyszłości częścią Europy".- Jednym z kamieni węgielnych polityki energetycznej państw bałtyckich i Polski jest projekt nowej elektrowni atomowej w Ignalinie. W jakim stopniu Polska jest do tego przygotowana?"Osobiście mówię - tak, tak i jeszcze raz tak. Jesteśmy gotowi w nim uczestniczyć, w razie konieczności - zainwestować w ten projekt i eksploatować planowanych 1000 megawatów energii elektrycznej, które ma produkować Ignalina. Jednocześnie jest potrzebne łącze energetyczne miedzy Litwą i Polską. Jest ono również istotne dla pozostałych państw bałtyckich. Jeśli chodzi o ropo- i gazociągi - wszystkie one przebiegają ze wschodu na zachód i w pewnej chwili przepływ w nich może być wstrzymany. Jest zatem wskazane zbudować w przyszłości w UE sieć na linii północ - południe, któryby dostarczala gaz i ropę z różnych źródeł. Nie bylibyśmy wtedy uzależnieni od decyzji politycznych Rosji i okoliczności, prognozowanych przez licznych ekspertów, którzy wskazują iż Rosja mogłaby mieć w przyszłości problemy z dostawami wystarczających ilości gazu odbiorcom w Europie. Mając to na uwadze jesteśmy zdania, że również gazociąg Rosja - Niemcy nie jest projektem "sensownym", przede wszystkim dlatego, że jest bardzo drogi i może stanowić zagrożenie ekologiczne dla Morza Bałtyckiego. Nie ulega wątpliwości, że Rosja podpisze umowę na dostawy gazu do Chin, co szybko wyczerpaloby zasoby i gazociąg na dnie Bałtyku pozostalby pusty. To też jest jedną z przyczyn, dlaczego konieczna jest wspólna polityka energetyczna UE i możliwość zakupu gazu nie tylko w Rosji, ale też w Norwegii, Kazachstanie, być może nawet w Iranie, czy Iraku, wykorzystanie gazociągu "Nabucco".- Powiedział Pan, że państwa nasze mają podobne doświadczenie historyczne. Jaka jest praktyka Polski w ocenie totalitaryzmu stalinowskiego? Nasi partnerzy na Zachodzie nie mają wątpliwości co do zbrodni nazistowskich, jednak z powodów pragmatycznych często zachowują rezerwę do przestępstw komunizmu, zaś napisana po 1945 roku historia zwycięzców nadal żyje."Tu ja się z Panem do końca nie zgodzę. Mamy oczywiście jako Polacy, Francuzi, Niemcy, czy Rosjanie zgoła odmienne traktowanie wydarzeń przeszłości. Niedawno reżyser Andrzej Wajda nakręcił film "Katyń" o zamordowaniu oficerów polskich w 1940 roku. Zaprezentowany w nim przebieg wydarzeń historycznych różni się od wersji lat wcześniejszych, opisanej w książkach obowiązkowej literatury szkolnej. A więc film należałoby obowiązkowo zaprezentować młodym ludziom w całej Europie, zwłaszcza w Rosji. I nie ma nawet znaczenia, czy to jest film Polaków, czy innego narodu, ważne jest pamiętać, że jego misją jest kazać pamiętać. Nie jest to również film, wymierzony przeciwko Rosjanom, tylko przekaz o systemie panującym w czasach Stalina".- Jest jeszcze jedno zbieżne doświadczenie tak dla Łotwy, jak i Polski - ludzie emigrujący do innych państw w poszukiwaniu lepszego życia. Jak Pan ocenia te procesy?"W W. Brytanii i Irlandii pracowało w ub.r. półtora miliony Polaków. Co najmniej połowa z nich już wróciła do domu i część z nich już pewnie nie pojedzie. Ci, którzy wyjechali i pozostają zagranicą, pozostają Polakami i nie tracą więzi z ojczyzną. Przysłali w ub.r. swoim bliskim z Wysp Brytyjskich 12 mln euro. To są duże pieniądze, które pozwalają na zakładanie nowych spólek w Polsce. Za granicą uczą się nie tylko języka angielskiego ale także dzialania warunkach efektywnie funkcjonujacych warunkach ekonomicznych. Swoje doświadczenia wykorzystają również po powrocie do domu, ponieważ Wlk. Brytania jest bardzo dobrym wzorem wolnej gospodarki. A więc jest to doskonala szkoła".- Czy Polacy są zadowoleni z bycia w UE?"Większość - zdecydowanie tak, ponieważ ok. 80 proc. uznaje wartości podstawowe UE. Dobrym przykładem są rolnicy. Jeszcze przed pięcioma laty opowiadali się w referendum przeważnie przeciwko członkostwu w UE, jednak teraz w podobnym referendum na wsi zwolenników byłoby więcej, niż w mieście".- Jakie priorytety polityki zagranicznej Polski są wysuwane na pierwszy plan w debatach sejmowych?"Przed dwoma laty w trwających po dziesięć godzin debatach zadecydowano, że do priorytetów naszej polityki zagranicznej należą, po pierwsze, aktywny udział w UE, po wtóre, udział w umocnieniu systemu globalnego bezpieczeństwa poprzez członkostwo w NATO. Obecnie na porządku dziennym dyskusji jest sprawa sił zbrojnych i polityki obronnej UE. Wreszcie uważamy, że bardzo ważne jest partnerstwo strategiczne między USA i Europą.

