29.01.2009 r.
Artykuł Posła Krzysztofa Liska w "Polsce The Times"
Krzysztof Lisek, Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP
Hipokrytom z PiS-u ku pamięci
Odnoszę wrażenie, że perspektywa Strasburga, miasta siedziby Parlamentu Europejskiego, utrudniła Konradowi Szymańskiemu, posłowi do PE, właściwe spojrzenie i ocenę polskiej polityki energetycznej.
Jeszcze większe trudności sprawia mu ocena polskiej polityki zagranicznej.
Oddalenie od Polski, a także PiS-owskie okulary na nosie prowadzą jak zwykle do zaniku poczucia rzeczywistości. Wywodzenie, że to dziś urząd Prezydenta RP jest jedynym ośrodkiem strategii energetycznej w Polsce, jest niczym innym jak tylko klasyczną fantasmagorią. Dowodem na to - zdaniem Szymańskiego - miało być wrocławskie spotkanie Lecha Kaczyńskiego z prezydentem Wiktorem Juszczenką. Rozumiem, że efektem tej nadzwyczajnej narady było wydelegowanie premier Julii Tymoszenko do negocjowania i podpisania porozumienia gazowego z Rosją. Wszystko byłoby tu w porządku, gdyby nie fakt, że dziś pani premier jest politycznym rywalem nr 1 urzędującego prezydenta Ukrainy.
W tekście Szymańskiego, z którym zdecydowanie polemizuję, pojawia się po raz kolejny znana, aczkolwiek zupełnie nieprawdziwa teza o zaniechaniach i milczeniu obecnego rządu w sprawach wschodnich. Odpowiem na to tak. Gdyby obecny rząd PO i PSL nic w tych sprawach nie robił, to i tak nie jest w stanie zepsuć stosunków z Rosją tak, jak to uczynił rząd Kaczyńskiego z "przystawkami". A tak na poważnie, to zapytuję: Kto doprowadził do zniesienia embarga na eksport polskich produktów rolnych do Rosji? Kto doprowadził do przyjęcia w Unii Europejskiej Partnerstwa Wschodniego - jednej z najważniejszych inicjatyw UE z zakresu wymiaru wschodniego Europejskiej Polityki Sąsiedztwa? Kto bronił i nadal broni interesów Ukrainy i Gruzji w Unii Europejskiej i NATO? Kto wreszcie wynegocjował na szczycie Unii zmiany w pakiecie energetyczno--klimatycznym? Pakiecie, na który w marcu ubiegłego roku wyraził zgodę nie kto inny jak prezydent Lech Kaczyński. Pan poseł chyba zdaje sobie sprawę, jaką katastrofą dla polskiej energetyki byłoby jego wejście w życie w tej formie.
Odbieranie rządowi Tuska zasług w tym zakresie jest więc niczym innym jak polityczną hipokryzją. Jak można twierdzić, że aktywność rządu prowadzi do wepchnięcia naszych partnerów ze Wschodu w objęcia Rosji? Apeluję do pana posła Szymańskiego o opamiętanie w swym politycznym zacietrzewieniu.
Rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego bezpieczeństwo energetyczne naszej ojczyzny traktuje jako absolutny priorytet. Dajemy temu wyraz we wszystkich możliwych gremiach i organizacjach międzynarodowych. Temu przecież służył niedawny szczyt czterech premierów państw Grupy Wyszehradzkiej z udziałem szefa Komisji Europejskiej José M. Barroso w Bratysławie w sprawie kryzysu gazowego. Temu służyły liczne wizyty i konsultacje członków rządu z państwami Unii Europejskiej i Komisją Europejską. W kontekście wzrastającego zapotrzebowania energetycznego nie pozostaje nam nic innego, jak uparcie i konsekwentnie doprowadzić do dywersyfikacji pozyskiwania gazu dla Polski. To rząd Donalda Tuska doprowadzi ostatecznie do zakończenia budowy gazoportu na Bałtyku. Będziemy popierać budowę gazociągów prowadzących z Kaukazu przez Polskę do Europy Zachodniej. Doprowadzimy do znacznego zwiększenia wydobycia gazu ze źródeł krajowych. Podejmiemy próbę zbudowania systemu instalacji służących do gazyfikacji węgla. To rząd PO - PSL miał odwagę podjąć decyzję o budowie w przyszłości elektrowni jądrowych.
Dalsze uzależnianie się od Rosji nie wchodzi tu w grę. Wyrażam w tym miejscu nadzieję, że Rosja dostrzega potrzebę dialogu z Polską jako ważnym członkiem Unii Europejskiej, także w sprawach dotyczących naszego bilansu energetycznego. Jestem pewny, że Polska jest wciąż bardzo ważnym zachodnim sąsiadem Rosji i znaczącym partnerem gospodarczym ze względu na bliskie położenie geograficzne, wielkość rynku i wieloletnie kontakty handlowe. Wierzę, że Rosja i Polska wykorzystają w tym celu wszelkie dostępne środki i sposoby prowadzące do porozumienia opartego na partnerstwie i wzajemnym zaufaniu.
Szanując wschodniego partnera, nie możemy jednak przemilczeć naszego sprzeciwu wobec budowy Gazociągu Północnego. Będziemy powtarzać do upadłego, że projekt ten z pominięciem Polski generuje ogromne, niezrozumiałe także dla części opinii publicznej w Niemczech, koszty, a co ważniejsze prowadzi do budzenia w Polsce przekonania, że znów Rosja i Niemcy dogadują się ponad naszymi głowami.
Wracając do tekstu Szymańskiego: rozumiem, że eurodeputowanemu PiS nie mieści się w głowie, że politykę zagraniczną, także wobec Rosji, można prowadzić metodami dyplomatycznymi. Brak krzyku i wrzasku znaczy dla PiS-u przejaw milczenia i letargu. Niech zatem sami czytelnicy zadecydują, która z metod prowadzenia polityki zagranicznej jest skuteczniejsza.
Panie pośle Szymański, niech mi pan wierzy, koalicja rządowa PO - PSL nie dopuści do zmowy milczenia w kwestiach energetycznych w Europie. Tym bardziej że dziś Polska w tej sprawie nie jest już osamotniona. Są z nami wszystkie te kraje, które odczuły dotkliwie ostatni kryzys gazowy, takie jak np. Słowacja, Bułgaria czy Rumunia. Po naszej stronie jest też rząd Unii Europejskiej, czyli Komisja Europejska. Popiera nas Skandynawia i wiele innych państw. Jeżeli chodzi o traktat z Lizbony, to proszę łaskawie pana Szymańskiego o pomoc w namówieniu prezydenta Kaczyńskiego do rychłego ratyfikowania traktatu, który sam przecież wynegocjował. Ogromnie żałuję, że mimo rezolucji przyjętej przez znaczną większość Sejmu RP wzywającej do ratyfikacji traktatu prezydent pozostał w tej sprawie niewzruszony jak głaz… Tym bardziej że traktat lizboński daje o wiele większe szanse na wspólną europejską politykę energetyczną, niż to jest obecnie możliwe pod rządami traktatu z Nicei. Pan poseł wie dobrze, że to głównie dzięki eurodeputowanym PO znajduje się w traktacie tak potrzebny dziś zapis o solidarności energetycznej Unii Europejskiej.
Kończąc, ośmielę się dać panu eurodeputowanemu Szymańskiemu jedną drobną radę. Jeżeli chce się pan przypomnieć polskiej opinii publicznej, co - jak rozumiem - przed kolejnymi wyborami do Parlamentu Europejskiego jest dla pana ważne, to należy się do tego przygotować. Nikt dziś w Polsce nie uwierzy, panie pośle, że polityka wschodnia i bezpieczeństwo energetyczne nie są absolutnym i strategicznym celem rządu premiera Donalda Tuska.

