13.02.2009 r.
Pełna treść wystąpienia Posła Krzysztofa Liska
Panie Marszałku, Wysoka Izbo!
W imieniu klubu Platformy Obywatelskiej dziękując za wystąpienie Panu Ministrowi chcę także podziękować za skuteczną pracę polskiemu rządowi, a także całemu resortowi spraw zagranicznych i wszystkim polskim dyplomatom. To dzięki ich wytężonej pracy w ciągu raptem ponad roku -- to jest od czasu gdy do władzy doszła koalicja Platformy Obywatelskiej i PSL -- nasza pozycja w polityce światowej tak bardzo się umocniła.
Jeszcze dwa lata temu byliśmy uważani za ”infant terrible” europejskiej polityki. Nasi rodacy zarówno w kraju jak i za granicą czerwienili się na myśl o kolejnych kompromitacjach prowadzonych przez niektórych polskich polityków. A w niechlubnym rankingu „hamulcowych Europy” zajmowaliśmy jedno z wątpliwie „zaszczytnych” czołowych miejsc.
Z takiej to pozycji po objęciu władzy stratował rząd Donalda Tuska na arenie międzynarodowej.
Dziś -- oceniając naszą pozycję w świecie -- mogę z satysfakcją powtórzyć słowa mojego przedmówcy, pana ministra Sikorskiego, wypowiedziane kilka dni temu podczas Międzynarodowej Konferencji o Bezpieczeństwie w Monachium: „Polska stała się pierwszoligowym graczem w polityce europejskiej”. Dodałbym jeszcze, że nie tylko europejskiej.
Wspominam zresztą o tej konferencji nie przypadkiem. Nasz udział w niej stał się kolejnym, znaczącym sukcesem polskiej dyplomacji. Nie tylko dlatego, że polski premier i polska delegacja odbyły tam szereg indywidualnych spotkań na najwyższym szczeblu stając się jednym z ważniejszych uczestników obrad, ale przede wszystkim z uwagi na treści, które podczas tego największego na świecie forum do spraw bezpieczeństwa, przekazaliśmy Europie i światu.
Otóż w swoim wystąpieniu szef polskiego rządu przypomniał wspólnocie międzynarodowej, co dla Polski i Polaków oznacza uczestnictwo w światowej polityce, systemie bezpieczeństwa, sojuszach.
Dla Polski wartości, na których opiera wspólnota euroatlantycka, takie jak wolność, suwerenność narodu, prawa człowieka, wolna gospodarka, tolerancja religijna były – cytuję tu premiera Tuska – „marzeniami, za które nasz kraj był gotów płacić wysoka cenę”.
I dzisiaj - jak powiedział w Monachium polski przywódca – „chcielibyśmy tę swoją wiarę dawać innym. Wiarę w to, że istnieje sojusz obronny, ze istnieją wspólnoty polityczne, a także wspólnoty kulturowe, dla których te fundamentalne wartości nie są hasłami i że organizujemy się po to, aby w razie potrzeby na serio, nie na papierze, bronić tych wartości i ludzi, którzy chcą żyć w imię tych wartości.”
Chcę dziś przypomnieć te ważne słowa i wezwanie polskiego premiera do prawdziwej solidarności międzynarodowej, bowiem są one kwintesencją dzisiejszej polskiej polityki i tego przesłania, które płynie z Polski do reszty świata. To jest dokładnie to, co Pan minister Sikorski przed chwilą powiedział: marka Polski jako kraju, który kocha wolność i prawa człowieka i potrafi się tym dzielić z innymi.
Chcę przypomnieć to przesłanie polskiego przywódcy do wspólnoty międzynarodowej na światowym forum bezpieczeństwa także dlatego, że zostało wygłoszone wtedy, gdy cała Polska przeżywała tragedię naszego Rodaka w Pakistanie, kiedy nadchodziły stamtąd informacje o bestialskim mordzie dokonanym przez terrorystów na porwanym polskim cywilu, zbrodni uzasadnianej przez bandytów pobudkami politycznymi i jakimiś wyższymi racjami!
Trudno znaleźć właściwe słowa , by wyrazić te uczucia, które targają ludźmi w obliczu takich wynaturzeń ludzkiej cywilizacji przy jednoczesnej bezbronności pokojowego świata wobec plagi terroryzmu. Wobec bezzasadnej przemocy i agresji. Wobec tego wszystkiego, co jest drastycznym zaprzeczeniem wartości głoszonych na świecie przez nasz Kraj.
Pan minister Radosław Sikorski mówił przed chwilą o naszej obecności w misjach pokojowych i o naszych zobowiązaniach sojuszniczych i udziale w misji NATO w Afganistanie. Wspomniał też o zagrożeniu terrorystycznym, od którego NIKT, - powtórzę – NIKT nie jest ubezpieczony.
To bardzo ważny powód, dla którego powinniśmy skoncentrować wszelkie siły i możliwości dla umacniania walki z tą plagą – (dżumą XXI wieku) i pracować na rzecz poszerzania i umacniania światowej koalicji antyterrorystycznej. To powód dla którego musimy budować podstawy solidarności całego świata „dobrej woli’ dla zwycięstwa tych wartości, o które konsekwentnie upominają się na światowych forach polscy politycy i polski rząd.
Upominamy się zdecydowanie i głośno, z podniesioną głową, bowiem dajemy jednocześnie gwarancje naszym partnerom, że państwo polskie jest podmiotem stabilnym, pewnym i przewidywalnym dla naszych sojuszników.
Warto tu jeszcze podkreślić z całą mocą i odpowiedzialnością, że jesteśmy także pewnym i przewidywalnym partnerem dla naszych obywateli, dla całego naszego społeczeństwa. To bardzo ważne, żeby rząd był dla swojego narodu właśnie partnerem. Żeby realizował politykę w sposób stabilny, odpowiedzialny i przewidywalny.
Pan minister Sikorski przed chwilą informował Wysoką Izbę o zakończonym procesie wyprowadzenia polskich wojsk z Iraku. Ja chciałbym tylko dodać, że MY - przedstawiciele klubu Platformy Obywatelskiej - słuchamy tych informacji z ogromną satysfakcją i - patrząc otwarcie i odpowiedzialnie w oczy naszym wyborcom, naszemu społeczeństwu – „meldujemy wykonanie zadania” - sprawozdajemy, że dotrzymaliśmy słowa. Wycofanie polskich żołnierzy z Iraku było bowiem jednym z fundamentalnych wyborczych założeń Platformy Obywatelskiej.
Pamiętam jak w poprzednich latach kolejni polscy politycy obiecywali wycofanie się z Iraku, a potem zmieniali zdanie pod wpływem nieczytelnych dla społeczeństwa powodów. Nie chcę tu powiedzieć, że te powody nie były istotne. Być może były ważne racje, które dyktowały takie a nie inne decyzje. Muszę jednak podkreślić jeszcze raz, że dopiero rząd Donalda Tuska zrealizował dokładnie TO, co obiecywał. To, na czym zależało Polakom: nasi żołnierze po wykonaniu swojej wielkiej pokojowej misji w Iraku wrócili do domów. Wykonanie i zakończenie tej misji to istotne osiągniecie polskiej polityki zagranicznej i polskiej polityki bezpieczeństwa. Teraz możemy mówić o tym z satysfakcja i wdzięcznością wobec tych, którzy tę misję zrealizowali i ze spokojem, że nie są już dłużej narażeni na śmiertelne niebezpieczeństwo.
To uczucie satysfakcji towarzyszy nam także, gdy wspomnimy nieodległy sukces polskiej dyplomacji w uzyskaniu korzystnych dla Polski, a także innych, biedniejszych krajów Unii Europejskiej, zasad tak zwanego pakietu klimatycznego. Dzięki wysiłkom naszych dyplomatów Polska stała się w tej sprawie wyrazicielem nie tylko swoich interesów, ale interesów całego naszego regionu, w pewnym sensie liderem „koalicji” dziewięciu państw i dzięki temu mogła skuteczne negocjować zasady solidarności państw silniejszych wobec państw słabszych w Unii Europejskiej. Udało się doprowadzić do nieoficjalnego spotkania szeregu unijnych polityków w Gdańsku, kiedy to mówiło się, że Gdańsk stał się na chwilę stolicą Unii Europejskiej. Warto też wspomnieć, iż właśnie te polskie wysiłki doprowadziły do tego, że także i teraz możemy zabiegać o wzajemne zrozumienie nie tylko krajów Grupy Wyszehradzkiej, ale i pozostałych spośród wspomnianych dziewięciu krajów – to jest państw bałtyckich oraz Rumunii i Bułgarii.
Uzyskaliśmy korzystny dla nas kształt pakietu klimatycznego. To zadanie było tym trudniejsze, że wymagało – mówiąc brzydko - „odkręcania”, tego, co stało się wcześniej -- za rządów naszych poprzedników.
Mam na myśli pakiet, na który zgodził się milcząco prezydent w marcu 2007 roku, a który był dla Polski fatalny i mógł kosztować polską gospodarkę miliardy euro dodatkowych obciążeń. Dzięki sprawnym i profesjonalnym wysiłkom naszych negocjatorów nie tylko udało się uniknąć katastrofy, ale osiągnąć takie warunki, które stwarzają dla nas nowe, świetne możliwości, a zarazem sprzyjają europejskiej polityce ochronie klimatu i ekologicznego bezpieczeństwa kontynentu.
Są to sprawy najwyższej wagi, tym bardziej dziś, gdy świat stanął przed obliczem poważnego kryzysu gospodarczego, a Europa mocno skutki kryzysu gazowego. Zrealizowanie hasła solidarności europejskiej, także solidarności energetycznej postulowanej przez Polskę w UE staje się dziś palącą koniecznością.
Podczas wspomnianego już spotkania w Monachium premier Donald Tusk w swoim przemówieniu podkreślił, że ostatni rosyjsko-ukraiński kryzys gazowy był dla Unii Europejskiej swojego rodzaju testem na to, czy umiemy działać solidarnie. To istotna uwaga, zwłaszcza, że teraz sprawa realnej dywersyfikacji dostaw gazu do Europy, jest ważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. To Polska od lat twardo stawiała tezę o konieczności dywersyfikacji i ryzyku uzależnienia się od jednego, niepewnego politycznie partnera, jakim jest Rosja.
To Polska przekonywała, że solidarność energetyczna to nie piękne hasło lecz bezwzględna konieczność. Okazało się, że mamy rację. Teraz trzeba doprowadzić to tego, by europejscy partnerzy, którzy tę prawdę zrozumieli, nie zapomnieli o tym. Trzeba doprowadzić do realnych działań. Do uruchamiania środków na nowe technologie, w tym węglowe; na energetykę jądrową; na gazociąg Nabucco. Oczekujemy od naszej dyplomacji, że będzie skutecznie zabiegać o realizację tych koncepcji przez Unię, choć zdajemy sobie sprawę, iż jest to zadanie bardzo trudne.
Nie jest bowiem łatwo przekonać na przykład naszych niemieckich sąsiadów i partnerów do ostrożności wobec rosyjskich propozycji. Propozycji, które naszym zdaniem gospodarczo uzależniają Europę. Nie jest też łatwo rozmawiać z samą Rosją o kryzysie zaufania do niej jako potencjalnego poważnego partnera gospodarczego, kryzysie pogłębiającym się po wydarzeniach na Kaukazie i konflikcie gazowym z Ukrainą.
Jest to zadanie niezwykle trudne. Nie oczekujemy od rządu i resortu spraw zagranicznych cudów, ale wierzymy, że rząd Platformy będzie konsekwentnie starał się naprawiać polsko-rosyjskie stosunki i relacje UE z Rosją, bo wiemy iż jedynym naprawdę skutecznym narzędziem europejskiej polityki jest dialog i szacunek wobec partnerów.
Zdaję sobie sprawę, że to o czym mówiłem wcześniej, to jest przekonanie Europy do podjęcia realnej polityki solidarności w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego, wzmocnienia wspólnego bezpieczeństwa, wspólnej polityki zagranicznej jest również ogromnym wyzwaniem.
Wiem bowiem, że dziś starania o europejską solidarność oznaczają realną walkę z naturalnym egoizmem narodowym poszczególnych członków Unii, czasem też z egoizmem partyjnym, środowiskowym, z naciskami różnych grup interesów.
Jest to zadanie często karkołomne.
Należy tu jeszcze raz podkreślić, że nie ułatwia go brak kilku podpisów pod Traktatem Lizbońskim, jaki miał zinstytucjonalizować wymienione przez mnie narzędzia.
Niestety trzeba przypomnieć także, iż jednym z nielicznych brakujących tam podpisów, jest podpis polski. Nie dokończyliśmy bowiem ratyfikacji Traktatu w związku z zablokowaniem tej procedury z niejasnych i niezrozumiałych powodów przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Chcę w tym miejscu jeszcze raz zaapelować do prezydenta o zmianę pozycji w tej sprawie, pozostając w nadziei, że nie będzie to kolejny apel w próżnię.
Tak czy inaczej – wierzę w to, że dla polskiej polityki zagranicznej te trudne zadania stawiane nam przez rzeczywistość na najbliższe lata nie okażą się zadaniami nie do wykonania. Wierzę w to, bo mam już wiele dowodów, że sprawy, które zdawały się trudne, a czasem nawet beznadziejne w ostateczności kończyły się naszym sukcesem.
Przecież w niełatwych zgoła okolicznościach – żeby nie zajmować zbyt wiele czasu, nie będę ich opisywać, bo wszyscy mamy je jeszcze świeżo w pamięci – latem ubiegłego roku rząd Platformy Obywatelskiej i PSL doprowadził do podpisania na korzystnych dla nas warunkach umowy o instalacji w Polsce tarczy antyrakietowej. Teraz ze spokojem możemy czekać na dalsze działania nowej amerykańskiej administracji w tej sprawie.
W niezwykle trudnych okolicznościach, o czym już mówiłem, doprowadziliśmy do zmiany założeń pakietu klimatycznego.
I wreszcie muszę powiedzieć, że mistrzostwem dyplomatycznej roboty było przekonanie naszych unijnych partnerów i doprowadzenie do przyjęcia przez Komisję Europejską nowego projektu wspomagającego wewnętrzny i regionalny rozwój a także zbliżenie z Unią Europejską krajów Europy Wschodniej. Mam na myśli projekt „Partnerstwa Wschodniego” dla Ukrainy, Gruzji, Armenii i Azerbejdżanu, Mołdowy i nawet Białorusi. Program, który już za miesiąc zacznie realnie działać. Pozyskaliśmy tu także ważnego partnera w Europie Północnej, jakim jest współautor koncepcji – Szwecja. Pozyskaliśmy przychylność obecnej czeskiej prezydencji. Zdobyliśmy poparcie wszystkich unijnych partnerów i instytucji. To milowy krok na drodze zbliżenia Europy Wschodniej do Zachodu, a w przyszłości -- mam nadzieje – pełnej europejskiej integracji.
Następne zadanie, które rysuje się na horyzoncie to opracowanie nowej strategii dla Sojuszu Północnoatlantyckiego. Według premiera Tuska - obecny rok należałoby poświęcić na przygotowanie "konkretnego scenariusza" dla państw aspirujących do NATO. Najbardziej zainteresowani są tym nasi sąsiedzi i strategiczni partnerzy na Ukrainie a także w Gruzji. Minister Sikorski uznał , że brak spektakularnych postępów w sprawie przyjęcia Ukrainy i Gruzji do NATO jest swego rodzaju, polską porażką. Bo to właśnie my najbardziej zabiegamy na forach euroatlantyckich o pozytywne rozwiązania w tej sprawie. Jednak – powiedzmy sobie szczerze, że w minionym roku była to sprawa nie do załatwienia. Była to - że tak to określę- „Mission impossible”. Nie tylko dlatego, że sytuacja w Rosji rozwija się nie po naszej myśli, ale dlatego, że sami zainteresowani nie odrobili dobrze „zadania domowego”. Miejmy nadzieje, że ten kubeł zimnej wody będzie ożywczy dla naszych przyjaciół na Wschodzie Europy.
Jestem jednak przekonany, że potrafimy skutecznie zabiegać nie tylko o nasze interesy, ale także o ważne dla nas interesy sąsiadów.
Udowodniliśmy bowiem, że zdobyliśmy umiejętność budowania wewnątrzunijnych koalicji,. Polska ma dzisiaj wpływ na kreowanie polityki UE, a także silną pozycję u wielu pozaunijnych partnerów. Nasz głos jest słyszany zarówno na Zachodzie jak i na Wschodzie Europy: w Brukseli i Paryżu, Berlinie i Moskwie, Kijowie i Pradze. I będzie tak nadal, pomimo – jak Pan minister to nazwał : wszelkich „kryzysów i turbulencji”.
Jak donosiły media po zakończeniu negocjacji nad pakietem klimatycznym prezydent Francji Nicolas Sarkozy powiedział do naszego premiera: „Donald, jesteś jednym z najbardziej skutecznych negocjatorów, jakiego znam". Parafrazując– chcę z satysfakcją powiedzieć:
- Radek, jesteś jednym z najlepszych dyplomatów, jakiego znam.
Tak trzymać, Panie Ministrze!

