21.09.2011 r.
Nie pozwolimy Łukaszence oszukać UE
Polski Poseł do Parlamentu Europejskiego Krzysztof Lisek w rozmowie z Deutsche Welle powiedział, że bez wprowadzenia reform demokratycznych Mińsk nie może liczyć na wsparcie finansowe UE. Aleksander Łukaszenko nie może liczyć na wsparcie finansowe UE, dopóki Białoruś nie uwolni wszystkich więźniów politycznych i nie zaczynie realnych reform demokratycznych. O tym w wywiadzie dla Deutsche Welle powiedział przedstawiciel polskiej prezydencji UE Krzysztof Lisek podczas debaty na temat rezolucji Parlamentu Europejskiego, przyjętej w związku z aresztowaniem na Białorusi Alesia Belyatskiego - działacza praw człowieka.
Deutsche Welle: jakie główne punkty rezolucji Parlamentu Europejskiego może Pan wymienić?
Krzysztof Lisek: Po pierwsze, posłowie Parlamentu UE nalegają na uwolnienie działacza praw człowieka Alesia Belyatskiego, oraz wszystkich więźniów politycznych. Podkreślamy, że nie pozwolimy Łukaszence dalej nas oszukiwać, wypuszcza on dwóch lub trzech działaczy, a zamiast nich wsadza za kraty innych, i tak bez przerwy. Po drugie, w ramach procesu uczestników wydarzeń w Mińsku 19 grudnia posłowie wymagają nie tylko wolności dla wszystkich więźniów politycznych, ale także zaprzestania represji wobec działaczy opozycji, organizacji pozarządowych i niezależnych mediów. Apelują oni również do zmiany przepisów w celu zapewnienia organizacjom publicznym i mediom swobodnego działania. Takie są główne postanowienia rezolucji w sprawie Białorusi.
- Jak odbywała się debata nad tym dokumentem?
- Dyskusja była bardzo emocjonalna. Nie z powodu przeciwnych poglądów przedstawicieli różnych frakcji w Parlamencie Europejskim, ale dlatego, że na sali było wiele osób, które osobiście znają Alesia Belyatskiego oraz wielu przywódców Białoruskiej opozycji. Martwi nas fakt, że w odległości kilkudziesięciu km od granic Unii Europejskiej istnieje państwo, które nie przestrzega wolności i praw człowieka - wszystkich rzeczy, na których zbudowana jest demokratyczna Europa.
- Unia Europejska od 2006 roku prowadzi różnorodną politykę wobec Mińska - od zaproszenia do współpracy do wprowadzenia ograniczeń wizowych oraz sankcji ekonomicznych. Czy istnieją sposoby, które mogą mieć wpływ na sytuację na Białorusi?
- Współpraca i kontakty z reżimami są niezwykle trudne. Zbliża się koniec dyktatorów na całym świecie, jak na przykład w Afryce Północnej. Wierzę, że przyjdzie kolej na Łukaszenkę. Parlament
Europejski ze swej strony zrobi wszystko, by na Białorusi nastąpiły zmiany. Myślę, że dzisiaj bardzo skutecznym środkiem będzie zakaz wjazdu do UE nie tylko dla Łukaszenki i jego bliższego otoczenia, ale dla tych wszystkich, którzy są zaangażowani w represje wobec opozycji. Podczas debaty w Parlamencie Europejskim wielokrotnie mówiono o przekupnych prokuratorach, nieuczciwych sędziach, policjantach, wykonujących bezprawne rozkazy, przedsiębiorcach, zwalniających pracowników, rektorach uniwersytetów, skreślających z listy studentów zaangażowanych w działalność polityczną. Oni wszyscy powinni być świadomi, że ich nazwiska będą na liście tych, którym odmówiono wjazdu do UE. Poprosimy kraje partnerskie UE, takie jak USA, Norwegia, Szwajcaria, Turcja, by również zakazały wjazdu tym ludziom. Osoby związane z represjami na Białorusi muszą wiedzieć, że ich uczynki nie zostaną zapomniane.
- Jak ocenia Pan skuteczność sankcji ekonomicznych wobec Białorusi, wprowadzonych na Zachodzie?
- Ekonomiści twierdzą, że na Białorusi rozwija się poważny kryzys.
System potrzebuje pieniędzy. Dlatego takie instytucje finansowe jak Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy, powinny jasno zadeklarować - jeżeli nie będzie reform politycznych oraz prawdziwej demokracji i wolności słowa, Łukaszenka może zapomnieć o kredytach i innych środkach pomocy.
Proces ten powinien także dotknąć wielu firm zachodnioeuropejskich, które współpracują z Białorusią. Muszą zdać sobie sprawę, że współpracują one z antydemokratycznym państwem, którego polityki Zachód nie wesprze. Mówili o tym niektórzy posłowie w swoich wystąpieniach podczas debaty w Parlamencie Europejskim. Część wniosków znalazła sie w przyjętej
rezolucji.
Wywiad Galina Peters
Redaktor: Natalia Pozdnyakova

