10.03.2007 r.
Poseł Krzysztof Lisek pyta Ministra Skarbu
Poseł PO Krzysztof Lisek pyta resort skarbu, dlaczego na pokładach samolotów LOT nie można dostać "Gazety Wyborczej". Wtóruje mu poseł PiS Jacek Kurski: - "Gazety" nie znoszę, ale nie mogę bez niej żyć.
Zapytanie poselskie do ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego pomorski poseł PO Krzysztof Lisek złożył w czwartek. Prosi o wyjaśnienia, dlaczego dochodzi do "ograniczania dostępności prasy na pokładach samolotów LOT i EuroLOT" (większościowym udziałowcem przewoźników jest skarb państwa).
- Najpierw z pokładów zdjęto "Trybunę". Teraz "Gazetę". Sądzę, że to nie przypadek. Widocznie LOT przestaje zamawiać gazety krytycznie odnoszące się do rządu - mówi poseł Lisek. - Stawia za to na te życzliwe: "Nasz Dziennik", "Rzeczpospolitą" i "Dziennik".
Lisek ocenia, że sytuacja doskwiera nawet posłom PiS.
- To prawda. Gdy nie dostałem od stewardesy "Gazety", zażartowałem, że rezygnacja z niej to gruba przesada - potwierdza poseł PiS Jacek Kurski. - Na pokładzie powinny być dwie-trzy główne gazety w kraju. Oczywiście więc i "Wyborcza", która niestety dla mnie jest gazetą czołową. "Gazety" nie znoszę, ale nie mogę bez was żyć.
Leszek Chorzewski, rzecznik linii, przekonuje, że problemu nie ma.
- Negocjowaliśmy warunki umowy z wydawcą i dogadaliśmy się. "Gazeta" znowu lata z nami - mówi Chorzewski.
- Jak to lata, kiedy nie lata - dziwi się poseł Lisek. - Cierpliwe poczekam na wyjaśnienia.
"Gazeta Wyborcza"
Krzysztof Katka, Gdańsk
2007-03-09
Będę lobbował za "Rzeczpospolitą"
Rz: W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" zamieszczoną w piątkowym wydaniu tego dziennika sugeruje pan, że "Rzeczpospolita" jest dostępna na pokładach samolotów LOT, gdyż prezentuje życzliwe nastawienie do rządu.
Krzysztof Lisek: Moja wypowiedź nie była autoryzowana. Ale to prawda, "Rzeczpospolita", która jest moją ulubioną gazetą, lata w samolotach LOT, a "GW" nie. Wcześniej zniknęła stamtąd "Trybuna".
Czytywał pan w samolocie "Trybunę"?
Nie. Zawsze brałem tylko "Rzeczpospolitą" i "GW".
Wracając do pana wypowiedzi. To ewidentny lobbing w interesie "Gazety Wyborczej". Czy podobnie zachowałby się pan w przypadku innych tytułów, np. "Rzeczpospolitej"?
Naturalnie, już powiedziałem, że was lubię najbardziej. Będę lobbował za "Rzeczpospolitą"
Czyli wstawiłby się pan za nami w Ministerstwie Skarbu?
Z największą przyjemnością.
To chciałam panu powiedzieć, że w ramach cięć budżetowych jesienią ubiegłego roku LOT zmniejszył prenumeratę naszej gazety o dwa tysiące egzemplarzy dziennie.
Wiem, że wszystkich gazet jest mniej, także "Dziennika", a "Gazety Wyborczej" nie ma wcale. Za to pojawiła się gazeta niszowa "Nasz Dziennik".
Może to pasażerowie o nią pytali. A jeśli chodzi o "Dziennik", to mam inne odczucia: zawsze, kiedy wchodzę do samolotu, akurat "Dziennika" jest najwięcej.
To prawda. Ale widzę, że rzeczywiście LOT oszczędza. Kiedyś można sobie było wziąć bez problemu dwie gazety, tak jak w innych liniach. Teraz stewardesy mówią: tylko jedną proszę.
"Rzeczpospolita" 10.03.07
rozmawiała Danuta Walewska

