02.10.2009 r.
Poseł Krzysztof Lisek o referendum w Irlandii dla portalu platformanawiejskiej.pl
Panie pośle rozmawiamy w momencie kiedy trwa referendum w Irlandii.
U nas jakoś niewiele się o tym mówi, a przecież od wyniku tego
głosowania zależy najbliższa przyszłość całej Unii Europejskiej. Jak
zadecydują Irlandczycy?
Wierzę, że wynik referendum w Irlandii będzie pozytywny. Tak wskazują
wszystkie badania opinii publicznej. To dowodzi jednego – w sprawach
europejskich kluczowa jest kwestia informacji i edukacji. W poprzednim
referendum Irlandczycy dali się oszukać. Dali się oszukać nawet nie
przeciwnikom Traktatu z Lizbony, ale przeciwnikom integracji
europejskiej w ogóle. Wmówiono Irlandczykom, ze Traktat Lizboński
będzie wyrównywał podatki w Europie, a to przecież jest kompetencja
parlamentów i rządów narodowych. Wmówiono, z Traktat z Lizbony
spowoduje ujednolicenie prawa w zakresie na przykład aborcji,
akceptacji małżeństw homoseksualnych, czyli takich wrażliwych tematów,
które przecież też są w kompetencji rządów narodowych. Wreszcie
przestraszono ich, że jeżeli Traktat z Lizbony zostanie zaakceptowany,
to jakieś mityczne ciała unijne będą mogły zdecydować o tym, że
Irlandzcy żołnierze będą wysłani do Afganistanu, Iraku czy w inne
miejsca, gdzie trwają konflikty. A to też jest zagwarantowane dla
decyzji rządów, parlamentów, głów państw, ale w danym kraju, a nie na
poziomie unijnym. Czyli widać, że zabrakło edukacji, zabrakło
informacji i Irlandczycy dali się oszukać.
Dzisiaj po kampanii informacyjnej uważam, że będzie bardzo dobrze. Ja
sadzę, że ponad 60% Irlandczyków powie TAK. I to jest dobra wiadomość
dla Irlandii, dobra wiadomość dla Europy i co za tym idzie dobra
wiadomość dla Polski, bo Traktat Lizboński to jest kolejny krok na
drodze do faktycznej integracji europejskiej w pewnych dziedzinach,
które są niezwykle ważne i które nas wzmacniają.
Co się zmieni?
Po pierwsze - Traktat Lizboński kładzie zręby pod wspólną politykę
zagraniczną. Już niejednokrotnie przekonaliśmy się, że Unia Europejska
może być skuteczna tylko razem, bo inaczej jest rozgrywana przez
zewnętrznych partnerów, którzy z jednymi robią interesy, z innymi nie,
jednych postraszą, drugich przytulą…
Jakiś przykład?
Nietrudno się domyślić. Mówię o niektórych zachowaniach Rosji, która
stara się zrobić wszystko, żeby osłabić integrację europejską w
dziedzinie polityki zagranicznej. Łatwiej rozmawiać z małymi państwami
z pozycji wielkiego „prawie” mocarstwa, niż z całą Unią, która jest
silna militarnie i gospodarczo.
Po drugie - mówimy wiele Polsce o bezpieczeństwie energetycznym i o
wspólnej polityce energetycznej UE. Dzięki Polakom, dzięki temu co
zaproponowali Jerzy Buzek i Jacek Saryusz- Wolski, w Traktacie z
Lizbony mamy zapisy o wspólnej polityce energetycznej Europy. Moim
zdaniem realizacja takiej polityki to jest marzenie Polski i jeszcze
kilku krajów naszego regionu i to marzenie ma szanse się ziścić.
Jest jeszcze jedna rzecz, o której często się zapomina. Traktat
Lizboński nadaje nowe uprawnienie parlamentom. Zarówno Parlamentowi
Europejskiemu jak i parlamentom narodowym. Na przykład prawo tworzone
Parlament Europejski przed finalnym głosowaniem będzie podlegało
opiniowaniu przez parlamenty narodowe. Może się zdarzyć tak, że jeżeli
grupa parlamentów nagrodowych negatywnie zaopiniuje nowe prawo, to
prace nad nim zostaną odłożone lub projekt będzie zmieniany, aż do
czasu znalezienia odpowiedniego konsensusu.
Załóżmy, że Irlandczycy zagłosują na tak, załóżmy, że prezydent Kaczyński dotrzyma słowa i traktat podpisze. Co z Czechami?
Wygląda NATO , ze prezydent Klaus rzeczywiście chce opóźnić wejście w
życie Traktatu Lizbońskiego, bo grupa senatorów politycznie z nim
związanych złożyła kolejną skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Ja mam
dość optymistyczną informację, że czeski TK rozpatrzy tę skargę w ciągu
kilku tygodni i że mimo wszystko jest szansa, ze TL jeszcze w tym roku
wejdzie w życie i że chociażby Komisja Europejska będzie powoływana
według Traktatu Lizbońskiego.

